Reklama:





Zapraszamy:





Dzieci szczęścia





Ale piękniebyśmy wyglądały, my, żony bogatych mężów, gdybyśmy za każdą miłostką miały drżeć o nasze stanowisko, gdybyśmy były na łasce serc waszych.
W tych słowach wybuchnęła gorycz tajona. Uczuła to sama i powstała szybko z uśmiechem trochę wymuszonym.
— Daruj mi, Eustachy, czułam się w obowiązku przypomnieć ci...
— To zbyteczne; królowa jest zawsze królową, władczynią nienaruszalną.
Skłonił się przed nią nisko, może z odrobiną ironii.
— Zwłaszcza — dodał — że kontrakt ślubny obwarował jej prawa.
— Ojciec mój uważał, iż przeciw namiętnościom obwarować się trzeba. Ja ufałam twemu słowu.
Podała mu rękę drobną, ale suchą, rękę kobiety zdeterminowanej; on złożył na niej konwencyonalny pocałunek, pełen szacunku.
— A teraz nie przeszkadzam ci — mówiła dalej — przed podróżą masz pewno wiele spraw do załatwienia. Nie potrzebuję życzyć ci dobrej zabawy. Zresztą zobaczymy się jeszcze.
Odeszła. Ale po jej odejściu prezes nie zaraz odzyskał zwykłą równowagę.
Nie zastanawiał się nad tem, zkąd jego żona tak dobrze uwiadomioną była o rodzaju stosunku jego z Marcelą.
Nie obiecywał jej wprawdzie nigdy tego, czego dotrzymać nie mógł, ale uczucia jego wychodziły po za ramy zwyczajnej miłostki; kiedy zaś porównywał z ukochaną tę stanowczą,
wyrachowaną kobietę — czuł dobrze, iż tamta ze swą miękką, łagodną naturą, ze swem nieograniczonem zaufaniem, była dla niego właściwszą towarzyszką i gdyby to było w jego
mocy....
Marcela jednak o tem nie wiedziała i w parę dni później, przyobleczona w grubą żałobę po siostrze, w towarzystwie osoby, wynalezionej przez prezesa, która zajmowała miejsce
pośrednie pomiędzy damą do towarzystwa, a sprytną subretką, wyjeżdżała do
Wiednia, gdzie prezes miał się na drugi dzień z nią połączyć.
Brat ją odprowadzał.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 Nastepna>>